Zdzisław Beksiński w sanockiej pracowni, 1966 rok
fot. archiwum Muzeum Historyczne w Sanoku
Ekspozycja w sanockim Muzeum Historycznym prezentuje około 600 prac jednego z najbardziej intrygujących polskich artystów współczesnych. Ukazując bogactwo i różnorodność twórczości Zdzisława Beksińskiego, pozwala prześledzić wszystkie jej etapy – od dziecięcych szkiców po ostatni obraz, który pozostał na sztaludze w dniu śmierci Mistrza. Zwiedzanie rozpoczynamy na poddaszu zamku, a kończymy w nowej przestrzeni wystawienniczej, w południowym skrzydle muzeum.
Zdzisław Beksiński urodził się w Sanoku w 1929 roku, zmarł tragicznie w Warszawie w 2005 roku. Cały swój dorobek artystyczny zapisał Muzeum Historycznemu w rodzinnym mieście. Jeszcze za życia wybierał dla tej kolekcji najważniejsze prace, nadając jej tym samym autorski profil. Sanocka wystawa jest największą retrospektywą jego twórczości – pozwala prześledzić, jak zmieniały się jej forma i język na przestrzeni lat.
Droga twórcza bez reguł
Droga artystyczna Zdzisława Beksińskiego wymyka się wszelkim schematom i stereotypom. Z zawodu architekt, w młodości marzący o reżyserii, twórczość rozpoczął od fotografii, którą szybko porzucił, szukając nowych, bardziej adekwatnych środków wypowiedzi artystycznej. Niezwykle kreatywny, przeszedł przez różne etapy twórczych poszukiwań – od awangardy i abstrakcji, które wzbudziły duże zainteresowanie krytyków, po sztukę przedstawieniową. Ostatecznie stworzył własny, indywidualny język wypowiedzi plastycznej, pozostający poza obowiązującymi trendami. W dojrzałej twórczości malarskiej, która jest najbardziej reprezentatywna dla całego dorobku, można wyróżnić dwa etapy – trwający od końca lat 60. do połowy lat 80. okres fantastyczny oraz figuratywny, obejmujący dwadzieścia ostatnich lat pracy twórczej.
Twórczość fotograficzna Zdzisława Beksińskiego, stanowiąca pewną rekompensatę za porzucenie marzeń o reżyserii, wyróżnia się kreatywnym podejściem i wysokim poziomem. Już we wczesnych pracach ujawnił się swoisty sposób postrzegania i przeżywania otaczającej rzeczywistości. Artysta szybko został zauważony jako jeden z najwybitniejszych fotografików awangardowych, torujących nowe obszary poszukiwań. Z czasem stosowana technika coraz bardziej zaczęła ograniczać jego wyobraźnię. Porzucił ją całkowicie z końcem lat 50. Później, jako malarz, niechętnie podejmował dyskusję na temat fotografii, uważając ten etap za ostatecznie zamknięty. Twórczość ta – paradoksalnie – do dzisiaj budzi ciekawość i zachwyt nie tylko krytyków sztuki.
Początki i przestrzenie
W otwierającej ekspozycję „sali sanockiej” obejrzeć można wczesne prace, w których artysta nawiązuje dialog z nowoczesnymi, awangardowymi tendencjami w sztuce. Wyrazem tego są interesujące realizacje reliefowe i rzeźbiarskie, wielkoformatowe rysunki czy unikatowe obrazy malowane na szkle o ekspresyjnym charakterze i wysmakowanej gamie barwnej. Prezentację prac powstałych jeszcze w Sanoku wzbogacają zestawy archiwalnych rodzinnych zdjęć.
Wyrazistym akcentem ekspozycji jest wiernie odtworzona, zrekonstruowana z oryginalnych przedmiotów i sprzętów pracownia warszawska. Widz wprowadzony w przestrzeń, w której powstawały dojrzałe dzieła malarskie, ma możliwość bezpośredniego wniknięcia w intymny, codzienny świat Mistrza, jego sposób myślenia i proces tworzenia. Autentyczna, pochlapana farbą sztaluga wyznacza w sposób symboliczny „środek świata” artysty – miejsce, w którym talent, spotykając się z potęgą wyobraźni, uzyskiwał niezwykle sugestywne realizacje plastyczne.

Wystawa ponad 200 obrazów Beksińskiego, od wczesnych dzieł po ostatni obraz z 2005 roku fot. Dariusz Szuwalski
Twórcze przemiany Beksińskiego
W kolejnej sali można zobaczyć prace wykonane w różnych technikach artystycznych, stanowiących świadectwo bezustannego doskonalenia warsztatu, poszukiwania wciąż nowych, autonomicznych środków wyrazu. Owocem tego procesu są dziesiątki szkiców, rysunków i grafik z różnych etapów twórczości, umieszczone w szufladach gablot. To czas eksperymentów, nawiązywania do nowoczesnych nurtów w sztuce. Pod wpływem inspiracji sztuką Pabla Picassa czy Paula Klee figura ludzka podlega geometrycznym uproszczeniom. W połowie lat 60. powstały rysunki, cliché-verre (z fr. „klisza szklana”, technika łącząca grafikę i fotografię) i obrazy olejne ukazujące zniekształcone, skrępowane postacie o ciałach pokrytych pozszywaną skórą i warstwami blizn; postacie, których wymiar cielesny zostaje zdeformowany w sposób drastyczny.
Warto również zwrócić uwagę na prace komputerowe, które są efektem twórczości pełnej pasji i zaangażowania, wciąż dążącej do wyrażenia w dramatycznych i niepokojących wizjach swoiście pojętego piękna. Fotomontaże komputerowe z końca lat 90. nawiązują do uprawianej w latach 50. fotografii artystycznej. Tworząc nowe kompozycje, artysta korzystał z własnych lub cudzych zdjęć, które poddawał fragmentaryzacji, deformacji i multiplikacji.
Najważniejszym elementem ekspozycji, stanowiącym ukoronowanie wcześniejszych poszukiwań, są dwie sale zlokalizowane na niższych kondygnacjach, prezentujące dojrzałą twórczość malarską artysty. Koniec lat 60. to czas, kiedy dialog Beksińskiego z nurtami sztuki współczesnej milknie całkowicie. Artysta porzuca w malarstwie eksperyment z formą. Nie oglądając się na trendy, skłania się ku malarstwu minionych epok. Zdecydowanie odżegnuje się od przypisywania swoim wyobrażeniom ukrytych treści, wielokrotnie podkreślając, że znaczenie jest dla niego bez znaczenia.
Autoportrety niepokoju
Tematyka prac wciąż oscyluje wokół człowieka. Na pytanie kim są postacie na jego obrazach, artysta odpowiada: To nie są konkretne istoty. Jeśli już miałbym możliwie zwięźle odpowiedzieć na pytanie, to te istoty są mną. Nie umiem wyjść poza swego rodzaju autoportrety. Poprzez te dzieła artysta najpełniej wyrażał dręczące go lęki i niepokoje, tworząc wizje, które w sposób niewymuszony narzucały się wyobraźni. Ostatnie dwadzieścia lat twórczości przynosi wyraźną przemianę w kształtowaniu formy. Fantastyczno-realistyczne wizje zostają zredukowane do sylwetowo przedstawionych, zdeformowanych postaci bądź fantastycznej architektury. Krzyż, który dotąd był przeważnie jednym z wielu rekwizytów, teraz stanowi główny motyw kompozycji. Obrazy krążą coraz bardziej wokół abstrakcji, szczegółowość zostaje wyeliminowana na rzecz syntetyzującej monumentalności.
Ostatni obraz, ostatni znak
Szeroki wachlarz dzieł, zarówno tych z najbardziej znanego okresu fantastycznego, jak i z ostatnich lat twórczości, stanowi okazję do duchowej wędrówki „labiryntem” niezwykłego talentu i nieograniczonej wyobraźni twórcy. Można tu także zobaczyć dzieło wyjątkowe – ostatni obraz ukończony w dniu śmierci artysty, który stanowi niejako podsumowanie wszystkich wcześniejszych doświadczeń. Wyłaniająca się z zamglenia prosta forma przedstawia podziurawioną, podlegającą destrukcji materię, której fałdy zakreślają kształt krzyża.
Myśl o nieustannym rozpadzie, przemijaniu i śmierci jest w sztuce Beksińskiego nieustannie obecna. Niewątpliwie jest to twórczość, która pobudza wyobraźnię, dotyka głęboko ukrytych treści podświadomości, stwarzając okazję do zastanowienia się nad fundamentalnymi kwestiami egzystencjalnymi – przemijaniem, sensem ludzkiego istnienia, cierpienia czy śmierci. Pomimo że dzieła te czasem niepokoją, równocześnie intrygują, poruszają i mocno oddziałują walorami czysto plastycznymi, bo przecież artyście zawsze zależało na – jak mówił – namalowaniu pięknych obrazów.
Tekst Dorota Szomko-Osękowska
Absolwentka filozofii i historii sztuki. Kustoszka w Dziale Sztuki Współczesnej Muzeum Historycznego w Sanoku. Badaczka twórczości Zdzisława Beksińskiego. Zainteresowania: sztuki plastyczne, szkło artystyczne, muzyka, podróże.

AG76, 1976 rok

R8, 2004 rok

AF76, 1976 rok

R4, 1996 rok


