Poetka, Łowicz i tragiczna śmierć w tle

Epizody z wyprawy Marymontczyków w 1853 roku
Kiedy w 2010 roku kolega Łukasz Kamiński zakładał internetową stronę Oddziału Świętokrzyskiego PTTK im. Stanisława Jeżewskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim, zachęcając do wędrówek po naszym regionie, umieścił na tytułowej stronie wyszukany przez siebie cytat Ludomiła Jastrzębowskiego:
Podróż piesza w jakim bądź celu wykonana nader jest pożyteczna nie tylko pod względem ukształtowania moralnego i umysłowego, oraz pod względem zdrowia i umocnienia sił fizycznych, ale i dla samej przyjemności. Dlatego też w różnych celach zazwyczaj puszczamy się w podróż, już to dla zwiedzania miejsc cudownych, świętych lub słynnych z pamiątek, już to w celu skorzystania z różnych wiadomości pożytecznych, wyciągniętych z tego cośmy widzieli lub słyszeli, albo też w celu zwiedzania pięknych i różnorodnych obrazów natury, na koniec przedsiębierzemy czasem podróż w celu polepszenia zdrowia….
Cytat, który nadal zachęca odwiedzających naszą stronę internetową do wędrówek po kraju, pochodzi z publikacji „Wspomnienia z podróży”. Po długich poszukiwaniach udało się dotrzeć do całości tekstu Ludomiła Jastrzębowskiego. Jest to barwna relacja z wakacyjnej wycieczki uczniów Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie odbytej
w lipcu i sierpniu 1853 roku, pod przewodnictwem Wojciecha Jastrzębowskiego, profesora botaniki, fizyki, zoologii i ogrodnictwa, spisana przez syna profesora, uczestnika wyprawy.
Była to piesza, około 400-kilometrowa wyprawa połączona z praktykami zawodowymi. Słuchacze marymonckiej szkoły poznawali po drodze majątki ziemskie, folwarki, ogrody, obory, owczarnie, stodoły, chmielniki, gorzelnie, młyny, fabryki, kopalnie, ale również zwiedzali miasta i miasteczka, zamki, pałace, dwory, oglądali osobliwości przyrody, spotykali i poznawali ciekawe postaci.
Po kilkunastodniowej marszrucie z Marymontu przez Zgierz, Kodeń, Włodawę, Chełm, Rejowiec, Krasnystaw, Lublin, Opole, Kazimierz Dolny, Janowiec, Zwoleń, Iłżę dotarli w okolice Ostrowca. W Bałtowie obejrzeli ruiny pałacu Chomętowskich z XVIII wieku, pałac Druckich-Lubeckich, który od wielu lat na naszych oczach popada w ruinę, został zbudowany dopiero w końcu XIX wieku, nie było również młynów wodnych obecnie włączonych w Bałtowski Kompleks Turystyczny, a także wsi Krzemionki i odkrytych w 1922 roku neolitycznych kopalni krzemienia. Zwiedzili w okolicy Bałtowa wapienniki, piece do wypalania wapna i zwrócili uwagę na kamień wapienny, w którym tkwiły konkrecje krzemienia. Jednak najbardziej młodych wędrowców zachwyciła rzeka Kamienna, której brzegiem wędrowali z Bałtowa do Podgrodzia. W Podgrodziu zatrzymali się na dłuższy odpoczynek w miejscu, gdzie rzeka raptownie zmienia bieg z kierunku wschodniego na północny, tworząc malowniczy przełom w skałach wapiennych, a na wysokim cyplu wznoszą się ruiny rycerskiego zamku z XIV wieku. Tu kronikarz spisał kilka legend zasłyszanych od miejscowych i wykonał rysunek zamku, który wciąż wykorzystywany jest w opracowaniach historycznych i krajoznawczych.
Wędrówka okrężną drogą, z Podgrodzia do Garbacza, zajęła kilka dni. Prowadziła przez Ćmielów, Bodzechów, Opatów, nad Opatówką do Kichar, a dalej przez Sandomierz, Ossolin, Klimontów, Ujazd, Iwaniska, przecinając Pasmo Jeleniowskie Gór Świętokrzyskich doprowadziła do Garbacza od strony Janowic. W Garbaczu słuchaczy marymonckiej szkoły przywitał właściciel majątku Józef Gołuchowski. Historycy zgodnie twierdzą, że był wzorowym gospodarzem. Potwierdzają tę opinię uczniowie Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie, znanej szkoły, przekształconej w 1918 roku w Wyższą Szkołę Gospodarstwa Wiejskiego, którzy skrupulatnie obejrzeli gospodarstwo, pola obsiane pszenicą, żytem, owsem, jęczmieniem, koniczyną, plantacje kukurydzy i ziemniaków, poznali metody nowoczesnego nawożenia, zwiedzili obory, owczarnie, stodoły, gorzelnie, spichlerze. A na koniec we dworze odbyli długą, interesującą rozmowę z gospodarzem, po czym wyruszyli w dalszą drogę. Przed nimi jeszcze długa trasa do przebycia przez Święty Krzyż, Kielce, Chęciny, Sobków, Pińczów, Wiślicę, Ojców, Olkusz, Klucze do Ogrodzieńca.
Majątek w Garbaczu do II wojny światowej pozostawał w rękach rodziny, po wojnie został znacjonalizowany, dwór spłonął, zniszczono wystawione w parku przez spadkobierców popiersie Józefa Gołuchowskiego, ciągłej dewastacji ulegał drzewostan. Resztki parku zostały ocalone przez obecnych właścicieli, ludzi kultury, którzy po wykupieniu części parku zbudowali w nim dom nawiązujący stylem do dawnego dworu, a w głównej alejce wystawili odtworzoną wg starych fotografii kopię popiersia.
Józef Wojciech Gołuchowski, urodzony w 1797 roku w Łączkach Kucharskich, wszechstronnie wykształcony, prekursor romantyzmu w Polsce, wybitny filozof, autor pracy pt. “Dumania nad najwyższymi zagadnieniami człowieka”, profesor Uniwersytetu Wileńskiego, nauczyciel Adama Mickiewicza, który po procesie Filomatów i Filaretów, pozbawiony katedry i wydalony z uczelni, zmuszony do rezygnacji z kariery naukowej osiadł w Garbaczu, gdzie zarządzał wzorowo majątkiem ziemskim, jednocześnie oddając się codziennej pracy naukowej. Zmarł w Garbaczu 22 listopada 1858 roku, pochowany jest w podziemiach renesansowej kaplicy Matki Bożej, przylegającej do gotyckiego kościoła pod wezwaniem świętego Wojciecha w Mominie.
Tekst i zdjęcia: Alicja Mężyk
Dolina Prądnika była miejscem koncentracji powstańców styczniowych – jednego z pierwszych oddziałów, którym dowodził Apolinary Kurowski. Zgrupowanie liczące około dwóch tysięcy ludzi, złożone głównie z młodzieży inteligenckiej i rzemieślniczej, bez przygotowania i wystarczającej ilości broni podjęło nierówną walkę z rosyjskim zaborcą.
Rozpoczęte 22 stycznia 1863 roku było najtragiczniejszym z powstań narodowych. Stoczono około 1200 bitew i potyczek, poległo kilkadziesiąt tysięcy powstańców, stracono blisko tysiąc osób, a około 38 tysięcy zesłano na katorgę, wielu Polaków udało się na emigrację. Rusyfikacji poddano administrację Królestwa Polskiego i inne sfery życia. Mimo olbrzymich strat pamięć o powstaniu była żywa, jednoczyła Polaków, miała ogromny wpływ na ugruntowanie narodowej tożsamości i przyczyniła się do niepodległościowego zrywu podczas pierwszej wojny światowej.
Powstańcy w Ojcowie gromadzili się w dawnym hotelu „Pod Łokietkiem”, przy którym znajdował się plac ćwiczeń, zajmowali tzw. Domek Szwajcarski, włościańskie chaty i – jak podaje miejscowa tradycja – byli rozlokowani także w szałasach Błotnego Dołu (Dolina Sąspowska), czemu sprzyjała, przynajmniej w początkowej fazie powstania, stosunkowo łagodna i dżdżysta zima. Ojcowski oddział powstańczy poniósł klęskę w bitwie pod Miechowem 17 lutego 1863 roku.
Począwszy od 1988 roku, z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, czczona jest pamięć powstańczego zrywu. W tymże roku odsłonięto tablicę pamiątkową wmurowaną we frontową ścianę hotelu „Pod Łokietkiem”. Od tego czasu każdego roku odbywają się obchody rocznicy wybuchu powstania. Tak było również w niedzielę 23 stycznia 2022 roku. Mimo panującej pandemii w obchodach wzięło udział kilkadziesiąt osób. Przybyli m.in. wojewoda małopolski, marszałek województwa małopolskiego, starosta krakowski, włodarze okolicznych gmin, społeczność lokalna, harcerze, członkowie PTTK i inni.
Po mszy świętej odprawionej w ojcowskiej kaplicy „Na Wodzie” złożono kwiaty i zapalono znicze pod tablicą upamiętniającą powstanie, wygłoszono okolicznościowe przemówienia. Zabrzmiał hymn państwowy, śpiewano powstańcze pieśni. Następnie odbył się pokaz musztry i szermierki w wykonaniu Małogoskiego Oddziału Powstańczego 1863 roku, którego kilkunastoosobowy zespół specjalnie przybył na tę uroczystość z Małogoszcza (woj. świętokrzyskie). Zapłonęło powstańcze ognisko, był również gorący posiłek.
Uroczystości w Ojcowie odbyły się już po raz trzydziesty piąty. Zostały zainicjowane ponad 34 lata temu przez grupę członków PTTK w 125. rocznicę wybuchu powstania z ogromnym zaangażowaniem niedawno zmarłego naszego Kolegi Zbigniewa Twaroga (1924–2020), który od 1988 roku zawsze był obecny na rocznicowych obchodach z ramienia Krakowskiego Oddziału PTTK im. ks. Karola Wojtyły. I tym razem oddział ten reprezentowała kilkuosobowa grupa członków PTTK ze swoim sztandarem. Od tego czasu tradycja obchodów kolejnej rocznicy powstania styczniowego wciąż trwa, niezależnie od pogody, z udziałem licznych uczestników, którzy oddają hołd powstańcom, zachowując w ten sposób pamięć o poświęceniu ich zdrowia i życia w walkach o niepodległość.
Tekst i zdjęcia: Józef Partyka