Mikołajek Nadmorski fot. Krzysztof Ziarnek, Kenraiz/CC BY-SA 4.0/Wikimedia Commons
Często bywam w Trójmieście i okolicach, mam tam swoje ulubione miejsca. Odwiedzanie ich zajmuje mi coraz więcej czasu, ponieważ z każdym rokiem moja lista wydłuża się o kolejne pozycje. Dziś dopisałam do niej spacer malowniczą trasą od Rewy do Babich Dołów. To był wspaniały początek urlopu…
Z mężem – gdynianinem – mieliśmy prosty plan na tę rodzinną wycieczkę: wsiadamy do autobusu 146 na Placu Kaszubskim w Gdyni, jedziemy do Rewy, potem spacer ścieżką dydaktyczną do Mechelinek, obiad z babcią i powrót do centrum.
Kiedy już wychodziliśmy z domu, zadzwoniliśmy do kuzynostwa – od słowa do słowa i pół godziny później dosiedli się do nas w Kosakowie. Często bywam w Trójmieście i okolicach, mam tam swoje ulubione miejsca. Odwiedzanie ich zajmuje mi coraz więcej czasu, ponieważ z każdym rokiem moja lista wydłuża się o kolejne pozycje. Dziś dopisałam do niej spacer malowniczą trasą od Rewy do Babich Dołów. To był wspaniały początek urlopu…
Z mężem – gdynianinem – mieliśmy prosty plan na tę rodzinną wycieczkę: wsiadamy do autobusu 146 na Placu Kaszubskim w Gdyni, jedziemy do Rewy, potem spacer ścieżką dydaktyczną do Mechelinek, obiad z babcią i powrót do centrum.

Mechelińskie Łąki – ścieżka dydaktyczna w rezerwacie przyrody
Kiedy już wychodziliśmy z domu, zadzwoniliśmy do kuzynostwa – od słowa do słowa i pół godziny później dosiedli się do nas w Kosakowie.
Tuż przy przystanku końcowym w Rewie znajduje się wejście do Rezerwatu Przyrody „Mechelińskie Łąki”. Choć nie jestem botanikiem ani ornitologiem, zachęcam wszystkich do przejścia tej krótkiej i bardzo prostej ścieżki dydaktycznej. Można nią spacerować z małym dzieckiem, miejscami jest piaszczysta, ale nawet osoba z wózkiem sobie poradzi. Cała trasa, wraz z odcinkiem w otulinie rezerwatu, ma około 2 km.
Ścieżka była wytyczona w niewielkim oddaleniu od plaży, przez wydmę, więc z jednej strony docierał do nas szum morza, choć nie zawsze jego widok, a z drugiej byliśmy zanurzeni w zieleni o przeróżnych formacjach. Szłam z 7-letnim synem na końcu, przez całą drogę starając się rozpoznać zagrożone gatunki roślin (np. mikołajka nadmorskiego) i wypatrzyć ptaki wśród roślinności. Trudno w to uwierzyć, ale pokonanie 2 km zajęło nam całą godzinę.

Mikołajek nadmorski (Eryngium maritimum)
Od wioski do kurortu
Ścieżka wyprowadziła nas bezpośrednio do Mechelinek, które z małej wioski rybackiej przekształcają się w kurort. Deptak, molo, restauracje i poszerzona niedawno plaża przyciągają coraz więcej turystów. Kutry wciąż wypływają w morze, a w lokalach można zjeść naprawdę świeże ryby.
Obok przystani rybackiej powstaje skansen rybołówstwa, który zapewne stanie się kolejną atrakcją miejscowości.
W przerwie na obiad do naszej grupki dołączyła jeszcze mama mojego męża. Po krótkiej rozmowie o sprawach rodzinnych spojrzeliśmy w niebo – nie padało, więc ruszyliśmy dalej. Minęliśmy Mechelinki i zeszliśmy na plażę w stronę Babich Dołów.
Trasa jest wyjątkowo atrakcyjna, prowadzi wzdłuż malowniczego klifu, ale długimi fragmentami jest kamienista i wymagająca. Nie polecam jej oso- bom z kontuzjami ani rodzinom z bardzo małymi dziećmi. Konieczne jest też solidne obuwie.

Nadmorski klif z siedliskami jaskółek brzegówek
Widok na torpedownię
Ostatnie 500 metrów trzeba pokonać górą klifu, ponieważ linia brzegowa jest usiana głazami i betonowym gruzem. Wycieczkę zwieńczył widok na torpedownię – niemiecką halę montażową torped z okresu II wojny światowej. Stąd już tylko kilka kroków do pętli autobusu 309, który zawiózł nas do Obłuża. Drugi fragment spaceru miał około 4 km, ale przez ciekawostki, zabawy i zróżnicowane możliwości naszej drużyny pokonanie go zajęło nam blisko dwie godziny.
To był świetny, rodzinny czas na świeżym powietrzu – nie wiem, kto bawił się lepiej: mój 7-letni syn czy babcia po siedemdziesiątce. Na długo zapamiętam szaroniebieskie kępki mikołajków na wydmach i siedliska jaskółek brzegówek wydrążone w klifie. Jeśli będziecie w Trójmieście, koniecznie wybierzcie się na ten malowniczy szlak. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a wędrówka na długo zapisze się we wspomnieniach.

Babie Doły – widok na torpedownię
Tekst i zdjęcia Aleksandra Król-Graban
Iberystka, menedżerka. Warszawianka, zakochana w Gdyni i... gdynianinie. Lubi aktywny wypoczynek z rodziną, piesze wędrówki oraz sporty wodne. Członek Oddziału Warszawskiego PTTK.


